Kawka i bułeczki
| |
Obudziłam się już o godzinie siódmej rano. Nie wiem dlaczego, ale pewnie już zaczęłam się stresować jutrzejszym wyjazdem. Zeszłam do barku i wzięłam gorącą kawę. Musiałam od tego zacząć dzień. Tak przyzwyczaiłam organizm, że bez kawy nie potrafiłam funkcjonować. Marcin też wstał zaraz pół godziny po mnie. A zostawiłam mu kartkę gdzie jestem. Usiadł ze mną, zamówił kawę i dwie jakieś bułeczki. W sumie to byłam jeszcze pełna po wczorajszej kolacji, ale nie pogardziłam bułeczką. Stwierdziliśmy, że jutro o tej godzinie, to już będziemy stad wyjeżdżać. A szczerze powiedziawszy, jakoś mi się wcale a wcale nie chciało. Było ciepło, miałam przy sobie ukochanego faceta. Czego mi jeszcze trzeba było. Ale czas wracać do rzeczywistości. Która była bliżej niż dalej. Na śniadanie zeszli też Magda z Radkiem. Też właśnie rozmawiali o tym, że dziś trzeba spakować rzeczy. A jutro już nie będzie ciepło i przyjemnie. Oj niestety. W życiu nie zawsze jest tak kolorowo jak byśmy chcieli. Ale oni też nie żałowali, że tu przyjechali. Warto było.
| |